Wspominam często o tym co mnie wzrusza czy porusza i nie daje o sobie zapomnieć. Od razu nadmienię, że tym razem chodzi o zwierzę, bo i tak każdy domyśli się, że tym zwierzem będzie ptak. No tak, fascynują mnie żurawie, kruki, bieliki, duże, silne, piękne, inteligentne… Ich dostojny i lekki lot każe myśleć, że wystarczy rozłożyć ręce by wzbić się w powietrze i szybować wśród chmur. Takie życie wydaje się proste i lekkie. Wystarczy latać, zbudować gniazdo, coś zjeść i faktycznie najmniej musi się bać ten największy, ale też musi najwięcej zjeść, a tego często brakuje w dostatecznie dużej ilości.

Wiele ptaków przystosowało się zatem do innych warunków, bo pustułka, choć wzbudza postrach wśród wróbli, muchami się nie naje i te biedne wróble czy mazurki korzystają z tego, że drapieżniki przynajmniej z miski im nie wyjadają. Ile much dziennie zjada taki mazurek? Trudno określić, bo zjada też gąsienice, mszyce, nasiona, ale w sezonie lęgowym polują od rana do wieczora bardzo często łapiąc owady w locie.

Nie inaczej jest z pozostałymi maluchami, bo choć wyglądają niepozornie lubią pojeść mięso, tylko nie z grilla. Co ciekawe im mniejsze ptaki, tym bardziej drapieżne! Gąsiorek to nawet wygląda jak jakiś jastrząb czy coś.

Przyjrzyjcie się tym pazurom, wzór na klacie, zakrzywiony dziób zdecydowanie silny i mocny, a spojrzenie groźne jak u lwa. Co prawda nie łapią zdobyczy łapami tylko dziobem, to potrafią jaszczurkom odrywać ogony, a porównując do wcześniej wspomnianego kruka, są to bardzo małe ptaki, bo rozmiaru wróbla. Z tymi mniejszymi jest jeszcze groźniej! Dajmy na to słowika. Taki piękny i delikatny, pięknie śpiewa, niepozornie wygląda. Prawie o połowę mniejszy od Wróbla, co zaskakuje gdy słyszy się jego śpiew, a co on takiego robi?

Mianowicie ten nadworny śpiewak, nadworny bo wielu chciało mieć słowika na swym dworze, potrafi w kilka minut złapać w dziób 8 czy nawet 10 owadów by nakarmić swe młode. Nie interesują ich przy tym żadne nasiona czy owoce. Oczywiście zdarzają się wyjątki, którym z pewnością jest najbardziej fotogeniczny ptak polski.

Modraszkom zdarza się zjadać nasiona czy owoce.

Jest to dla nich dodatek i nie przeżyłyby w Polsce zimy jedząc zamarznięte i nadgniłe gruszki. Wiosną i latem wcinają duże ilości gąsienic przysługując się drzewom, a w szczególności dębom. Zimą jednak podejmują inną taktykę, bo najzwyczajniej wszelkie owady są albo zahibernowane, albo w formie larwalnej czy jaj ukryte gdzieś głęboko. Nie tak głęboko jednak by sikory nie znalazły sposobu na ich odszukanie. Po pierwsze przeszukują drzewa – w szczelinach kory, pęknięciach, zagięciach czy pod korą i posuwają się w tym nawet do odrywania kory jak to przecież czynią zwykle dzięcioły.

Prawdziwym kunsztem wykazują się jednak wyszukując pokarmu w trawie, bo tam również chowają się owady, ale by wejść do łodygi wygryzają dziurkę, której wyszukuje zimą sikorka.

Dopiero gdy znajdzie jakiś znak szczególny otwiera łodygę by wydobyć z niej lokatora i jeszcze nie widziałem by się pomyliła.

Ciekawość sikorek nie zna przecież granic.

Jest wiele równie małych i zaradnych ptaków o których chciałoby się napisać.


Gdy natomiast ptak ma rozmiar kolibra, do tego poluje i w najtrudniejszym okresie zimy nie ucieka do ciepłych krajów musi zyskać miano króla! Oto król, czyli Mysikrólik.

Koronę już ma, a ważąc od 4,5 do 7 gramów zadziwia swym istnieniem. Zadziwia szczególnie, bo w czasie gdy my chowamy się przed zimnem w ogrzewanych domach on od samego rana nie bacząc na mróz czy wiatr i śnieg przeszukuje listowie i igliwie drzew w poszukiwaniu zamrożonych owadów.

Musi ich zjeść każdego dnia ogromną ilość, bo nie jest w stanie nagromadzić tłuszczu na dłuższy okres, a i tak jego dobowe wahania tkanki tłuszczowej potrafią przekroczyć 10% masy ciała. Cóż, w piecu nie pali, więc musi spalanie prowadzić we własnym organizmie by utrzymać temperaturę ciała, która u ptaków osiąga nawet 41stC. Przy mrozie rzędu -15stC daje to różnicę temperatur 56stC.

Oczywiście nikogo nie zdziwi zwinność i szybkość takiego ptaka. Co prawda nie osiąga dużych prędkości lecąc w linii prostej, „marne” 40km/h, ale gdy uwzględnimy środowisko w jakim przebywa, te wszystkie drzewa z gałęziami między którymi musi lawirować, imponuje nie mniej niż F1. Tajemnica tkwi o dziwo w „ptasim móżdżku”. Ten miniaturowy organ potrafi analizować obraz w wysokiej rozdzielczości nawet 120 razy na sekundę. Rozpoznaje przy tym kształty, kolory, wykrywa przeszkody i decyduje dokąd się udać by osiągnąć założony cel, a nie potrzebuje do tego dużego zasilacza i radiatorów odprowadzających ciepło. Kolejna rzecz to oczy. Zdecydowanie to nie są malutkie guziczki jakimi się wydają. Oczy większości ptaków są tak duże, że niemal stykają się ze sobą oddzielone jedynie kością czaszki grubości papieru. Nie dotyka też ich kurza ślepota, bo całkiem dobrze radzą sobie po zmroku, a w lesie jest zawsze dużo ciemniej. Nadmienię też, że wiele małych ptaków migruje w nocy. Polskie mysikróliki nie migrują, a jeśli już to niezbyt daleko, bo są prawdziwymi twardzielami i zimy się nie boją.
